Pleszew- pracowita sobota

Wypadki i zaczadzenie na terenie gminy  Gołuchów
 
Sobota 10 stycznia okazała się pechowa dla mieszkańców gminy Gołuchów, jak i osób poruszających się po jej drogach. Trzykrotnie tego dnia na terenie tej gminy służby ratunkowe były zmuszone podejmować interwencje.
Pierwsze zgłoszenie odebrał Dyżurny Operacyjny Powiatowego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Pleszewie o godz. 10:47 – w miejscowości Czerminek samochód osobowy wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Natychmiast zaalarmowany został zastęp ratownictwa technicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pleszewie oraz ratownicy Ochotniczej Straży Pożarnej w Gołuchowie. Pierwsi na miejscu zdarzenia przybyli  ochotnicy z Gołuchowa, udzielili oni pomocy przedmedycznej kierującej pojazdem i pasażerce. Kierująca po dojechaniu Zespołu Ratownictwa Medycznego została przekazana  pod opiekę lekarza. Niestety w znacznie gorszym położeniu znalazła się ciężarna pasażerka z rozbitego Peugeota. Została ona uwięziona w pojeździe i mimo prób nie udało się jej z niego wydostać. Sytuację opanowano dopiero po przybyciu zastępu ratownictwa technicznego. Strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pleszewie, przy użyciu nożyc hydraulicznych odcięli dach samochodu ,a następnie rozpierakami cylindrycznymi wyważyli drzwi pojazdu i unieśli kolumnę kierowniczą. Dopiero wtedy wspólnie z obsadą karetki pogotowia, już bez przeszkód ewakuowano poszkodowaną kobietę. Zaledwie jednak znalazła się ona w karetce, a już służby ratownicze odebrały kolejne zgłoszenie – kilka kilometrów dalej, w Krzywosądowie - samochód marki Audi również uderzył w drzewo. Zastęp ratownictwa technicznego z Państwowej Straży Pożarnej został przez Dyżurnego Operacyjnego Powiatu Powiatowego Stanowiska Kierowania PSP przekierowany do nowego zdarzenia, pozostawiając zakończenie działań w Czerminku ratownikom z Gołuchowa. Sytuacja na miejscu drugiego wypadku okazała się mniej poważna z punktu widzenia działań technicznych. Nie zachodziła konieczność użycia specjalistycznego sprzętu do ratownictwa drogowego, gdyż samochód osobowy marki Audi po uderzeniu w drzewo wypadł z drogi i znalazł się w polu. W momencie przyjazdu pierwszego zastępu Straży Pożarnej z OSP Krzywosądów na miejsce zdarzenia przybyła także jedna z dwóch zadysponowanych karetek. Okazało się, że pojazdem podróżowały cztery osoby w tym dwoje dzieci jedno z nich straciło przytomność. Poszkodowane osoby do pleszewskiego szpitala przewiozły zespoły ratownictwa medycznego z Pleszewa i Ostrowa Wlkp.. Na miejscu pracowały także trzy zastępy Straży Pożarnej – dwa z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pleszewie, jeden  z  OSP Krzywosądów, a także Policja. Ratownicy ze Straży Pożarnej zabezpieczyli teren działań wraz z rozbitym autem, wsparli działania ratowników z Zespołów Ratownictwa Medycznego oraz pomogli w kierowaniu ruchem pojazdów na pobliskiej drodze.
Usunięto także wycieki z rozbitego samochodu , szkło i elementy pojazdu z jezdni, po czym teren działań przekazano Policji.
Ratownicy z  Jednostki Ratowniczo – Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Pleszewie  wspólnie z gołuchowskimi strażakami-ochotnikami, Zespołem Ratownictwa Medycznego z Pleszewa i Policją tego dnia byli wzywani na teren gminy Gołuchów jeszcze raz.  Tym razem ujawnił swe działanie “cichy zabójca” czyli „czad”, jak nazywa się potocznie tlenek węgla – praktycznie niewyczuwalny gaz pojawiający się w procesie spalania.
Kilka minut przed godziną osiemnastą dyspozytor pleszewskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego powiadomił Dyżurnego Operacyjnego Powiatu Państwowej Straży Pożarnej o podejrzeniu zatrucia się właśnie tlenkiem węgla jednego z mieszkańców bloku wielorodzinnego w Szkudli. Natychmiast na miejsce zadysponowano zastępy gaśnicze z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pleszewie i gołuchowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej. Pojechał  tam także pozostający w dyspozycji oficer Państwowej Straży Pożarnej, który na miejscu przejął dowodzenie akcją. Podtruta osoba została natychmiast przewieziona do szpitala, zaś strażacy przy pomocy wykrywacza wielogazowego "TMX412" sprawdzili wszystkie pomieszczenia w zagrożonym mieszkaniu. Detektor wielogazowy podniósł alarm w pomieszczeniu sypialnym poszkodowanej osoby, w którym znajdował się piec kaflowy. Na miejsce wezwano więc kominiarza, a kierujący akcją ratowniczą wydał zakaz użytkowania pieca i przewodów kominowych do czasu sprawdzenia ich przez uprawnionych specjalistów.
Tego dnia w akcjach ratowniczych wzięło udział ponad dwudziestu strażaków, wyjechało pięć wozów bojowych i jeden samochód operacyjny. Jednak optymistyczną wiadomością jest to, że żadna z poszkodowanych osób nie poniosła śmierci w wyniku tych zdarzeń.
 

Powrót

(12-01-2009 14:31)