Kościan - Cichy zabójca zaatakował w Wonieściu

W niedzielne przedpołudnie 4 stycznia, mieszkańców bloku mieszkalnego w Wonieściu (gm Śmigiel) zaniepokoił fakt, że małżeństwo z mieszkania na I piętrze od rana nie pojawiło się i nie odpowiada na pukanie do drzwi. Okna mieszkania były zamknięte. Nie zauważono również, by w którymś z pomieszczeń paliło się światło. Za drzwiami nie było słychać odgłosów codziennej krzątaniny - panowała złowieszcza cisza, która zapowiadała tragiczny finał zagadkowej, porannej nieobecności małżeństwa. W tym momencie jeszcze nikt nie wiedział co się stało, jednak fakt, że mieszkanie było ogrzewane piecami kaflowymi nasuwał pewne obawy... przecież w ostatnim czasie tyle w Polsce tragedii z powodu tlenku węgla.

Współmieszkańcy poinformowali rodzinę i podjęto działania w celu wejścia do mieszkania. Kilkanaście minut po godz. 11 po sforsowaniu drzwi wejściowych odnaleziono leżące w łóżkach ciała 83-letniego mężczyzny oraz 80-letniej kobiety. Otwarto drzwi i okna w celu przewietrzenia mieszkania oraz wezwano na miejsce lekarza oraz Policję. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon a Policja rozpoczęła czynności dochodzeniowe.

Informację o zdarzeniu PSK w Kościanie otrzymało od dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Kościanie 5 minut przed godziną 12 . Dyżurny poinformował o tym co stało się w Wonieściu i prosił aby na miejsce udał się zastęp wyposażony w urządzenie pomiarowe w celu wykonania pomiarów stężenia tlenu i tlenku węgla w mieszkaniu. Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia zabezpieczyli teren akcji i przeprowadzili rozpoznanie. Stwierdzili, że w mieszkaniu od około godziny trwają czynności w związku z odnalezieniem zwłok. Drzwi wejściowe oraz okna wykonane z pcv były otwarte lub uchylone co ułatwiło z pewnością usunięcie trującego gazu. Przebywający w mieszkaniu funkcjonariusze Policji oraz rodzina poszkodowanych - nie uskarżali się na żadne dolegliwości. Pomiar wykazał normalne stężenie tlenu oraz śladowe ilości tlenku węgla. Ponadto strażacy sprawdzili sąsiednie lokale jednak nie stwierdzili nic niepokojącego.

W mieszkaniu znajdowały się dwa piece kaflowe, w tym jeden w pomieszczeniu, w którym odnaleziono zwłoki. Dzień wcześniej, w sobotnie południe, małżeństwo odwiedził syn, który widział, że oba piece były używane - świadczył o tym również fakt, że ich powierzchnie były ciepłe jeszcze w niedzielne południe. Ich paleniska zostały zamknięte około godz. 13 dnia poprzedniego w momencie gdy węgle były już wyżarzone. Okazało się, że jednak prawdopodobnie zbyt wcześnie . O tym czy przypuszczenia o udziale w tej tragedii cichego zabójcy się potwierdzą rozstrzygnie śledztwo. Jest jednak wielce prawdopodobne, że również w tym przypadku możemy o tym mówić.

Tutejsza Komenda wzorem lat ubiegłych już we wrześniu 2008 r. jeszcze przed okresem grzewczym rozpoczęła akcję propagandową o zagrożeniach czyhających podczas ogrzewania pomieszczeń. W lokalnych mediach ukazały się artykuły a materiały o tej tematyce przekazano do jednostek samorządowych celem rozpropagowania. Jak widać z opisanego powyżej przypadku działania te oraz nagłaśnianie podobnych sytuacji w środkach masowego przekazu wciąż nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Łamanie elementarnych zasad bezpieczeństwa użytkowania urządzeń grzewczych oraz eksploatacji przewodów kominowych owocuje wciąż kolejnymi tragediami.

Ograniczanie lub zamykanie dostępu świeżego powietrza do pomieszczeń to pierwszy krok prowadzący do nieszczęścia. Drogi czytelniku - pomyśl czy i Ty również już go nie uczyniłeś? Ciągle możesz się wycofać - naprawdę warto!!!


Autor: mł. bryg. Andrzej Ziegler

Powrót

(06-01-2009 07:31)
(06-01-2009 07:36)